
brooklin dla poczatkujacych cześć pierwsza: jesli chcesz zjesc to bedzie to bajgiel(kulinarny przybysz z krakowskiego kazimierza) i przy zamawianiu pewnym byc nalezy wiec wchodzisz i mowisz "everything beagle with everything creamcheese, tosted, to stay " a w zamian dostajesz cos na kształt tego>>

Wieczorem przejażdżka z Magda zaraz Maślanką.. a miasto nocą najlepiej wygląda z samochodu.. do tego w radiu "empire state of mind" taki przypadek i synestezja gotowa.. wrażenia się wzmagają..


przemiło zakończył się ten dzień. a od rana czyli w piątek wycieczka do stevena holla.. Biuro w takim lekko zdezelowanym jak na manhatan wieżowcu na 31 po zachodniej zindustrializowanej stronie. Budynek stoi na skraju półwyspu (?) a biuro na 11 piętrze więc widok na jersey i zatoke hudsońską.. zasadziłem małe kwadratowe 21x21 cm ziarno i zobaczymy.. a nóż widelec wyłowią mnie z tych kilkudziesięciu portfolii(??) skłądanych co tydzień. Zdjęć nie ma bo kto to widział by poważny facet robił zdjęcia innym poważnym facetom i facetkom patrzącym w monitory i klejącym niepoważne makiety z kartonu...tylko te olbrzymie okno z wodokiem... (no bo jak widzisz wodę to to już wodok mógłby być) A całkiem niedaleko.. penn station węzeł komunikacji kolejowej do New Jersey oraz zapowiedz tego co w NY przeistotne>> madison square garden najblizszy mesz KNICKS v CELTICS oczywiście postaram się dotrzeć..

resztę dnia spędziłem w MoMA piątek za dramo. To nie znaczy że nie bezpłatnie. Wraz ze współzwiedzającymi zapłaciliśmy cenę czekania w kolejce oplatającej cały kwartał,(temperatura akurat na złość bliska +2 czyli 36 fahrenheita) cenę przeciskania się przez wszystkie sale i wdychania powietrza wspólnie wydychanego.. a w zamian sztuka. W związku z tym, że od czasu gdy fovisci i spółka porzucili wierność barwie formie i logice a wyraz poszerzyli o "przestrzeń" (nie ważne czy duchową czy miejską czy kulturową wszyscy znający się do bólu mówią o przestrzeni) ciało i niepodejrzewane dotąd o znamiona dzieł rzeczy, ocena zostaje subiektywna. Popatrzcie sobie subiektywnie więc.






gwiazdą wystawy czasowej obecnie jest Tim Burton i jego potwory w paski..

no tego dnia dalem sobie wysokiej kultury pod korek.. na wieczór jeszcze znalazłem festiwal tańca nowoczesnego- występ zamykający. Akcja się działa na Uppereastside w takim większym em deku. był jednak pan w modnych plastikowych okularach recytujący swoje wiersze a potem film kręcony od NY do tokio i z muzyką JokoOno i eksponaty i rekwizyty i scenografie.. a do tego wyginali się tancerze i wyginały się tancerki..kumple z trzepaka mi tego nie wybaczą szczególnie tej jokoono... abstrakcja abstrakcja abstrakcja.. dobrze na głowę robi.. byle by nie za często.
Na szczęście miasto żyje na ulicy a w zasadzie w metrze gdzie wieczorem dudni i jazzuje...
znając twoje umiejętności w photoshopie wiem że jest to możliwe że siedzisz u siebie na dzielni i robisz fotoreportaż heheeh
OdpowiedzUsuńwedług mnie światło nie jest wiarygodne - a uzycie płyt OSB jako dzieł sztuki z MOMA to juz przesada
hehehe ciepło pozdrawiam
dokładnie, na jednym zdjęciu widać lekko przerobioną warszawską rotundę, phi ;-)
OdpowiedzUsuńmówisz Luk że zero mebli? super, ciekawi mnie co tam po nowojorskich śmietnikach można znaleźć? patrzyłeś już?
ze co ze niby tu slonce nie swieci inaczej?
OdpowiedzUsuńco nowego słychać??
OdpowiedzUsuńpiszcie piszcie panie pisar!
OdpowiedzUsuń