25 kwi 2010


hej!!
aktualizacja zdjęć..
Trochę szwendałem się po dolnym manhattanie i okolicy mostu brooklinskiego. Odsapąłem odkąd pracuje w biurze. Robię projekt domku. Dziewczyny nie chcą pudełka więc zaszalały i rozmontowały jedno pudełko na kilkanaście mniejszych. No próbuje się dopatrzyć mocnych stron tego podejścia ale póki co trzymam się moich argumentów. W związku z powyższym proponuje pudełko zwykłe. Poza doświadczeniem praca ma też plus w postaci codziennego cateringu na koszt firmy. I tak była już kuchnia druzyjska(?? arabskie plemię z okolic iraku??) potem kuchnia japonska potem kuchnia meksykanska potem kuchnia indyjska i tak to minął tydzień pierwszy w biurze. Mam też więcej czasu na szwendanie się, bo po pracy wysiadam z metra gdzieś na trasie i obchodzę okolice. Wcześniej ciężko było się zmobilizować do spacerów o 3 rano i po 10 ha na nogach...uff polubiłem cada na nowo(jak w tym dowcipie o kozie).
Odwiedziłem statuę wolności, ale to idealistka i tylko w dal patrzy... zero odzewu.. a przy okazji dowiedziałem się że ma włosy upięte w koka...
obok wysepki wolności jest wyspa Elis. To tam był "rozładunek emigrantów" z całego swiata. Robili im testy na inteligencje, czy potrafią czytać i dodawać i czy czasami jakiegoś choróbska nie wwożą na teren wspaniałych stanów zjednoczonych. Okazało się, że przede mną, była tu już cała moja familia pod przewodnictwem Czesława. Kto by pomyślał że Tata jednak lubi podróżować. Kto wie może w swoim biuroszafie zmątował jakiś teleport...



Na dolnym manhatanie szarość życia. Siateczka na lunch i odbudowa terenu world trade centre...



za to brooklin bridge raczej raczej raczej...




Była też okazja odwiedzć budynki SANA i whitney muzeum autorstwa Marcela Brauera..



A to "moje" biuro



pozdrowienia dla Grelusa i Rudego... chyba jakaś nagrodę ufunduje dla najlepszego post dawcy.. więc wy chłopaki jesteście póki co w czubie a peletonu nawet nie widać :)
Jednocześnie oczekuję na propozycje co taką nagrodą mogło by być, żeby mi się do bagażu podręcznego zmieściło...

pzdr....ppdd

18 kwi 2010

hej! żałoba za nami? można pisać? bo tu wszystko poprawnie politycznie...
Ludzie przepraszają się na wzajem jak tylko zajda sobie trochę drogę, musną się w przelocie, a już nie do pomyślenia jak coś komuś wypadnie.. i m sorry im sorry imsorry to chyba tu jakaś forma dzień dobry. No ale co się dziwić, jak druga strona medalu są pozwy sądową więc albo jesteś "imsorry" albo "iwillsueyou". Wszyscy wręcz czekają żeby się coś przytrafiło, i tak na ulicach widuję się pięknych dwudziesto kilku letnich o lasce... jak starasz się o odszkodowanie to musisz kuleć nie pracować siedzieć na jakimś wypasionym zasiłku np 2 lata do momentu rozpatrzenia sprawy i uważać nawet jak pijesz piwo..wróć! jakie piwo sok pijesz bo z pewnością obserwuje cię agent ubezpieczeniowy...
A u mnie zmiany pracowałem w zapiekankach, ale od piątku podziękowałem... fajnie było ale czasu coraz mniej, Katowice czyhają za rogiem a ja nie mam ani grama doświadczenia w tzw branży.. No więc od wtorku zaczynam wolontariat w biurze architektonicznym... doświadczenie- z pewnością, nauka projektowania... hmmm, pierwszy krok wpis do portfolio i zahaczenie się na rynek>> this is this. Pracował będę u miłych pań z 29 ulicy.. okres próbny plus mantra że kryzys mamy, a i tk mam się cieszyć że nie dopłacam... dziewczyny chętne są do zrobienia konkursu w polsce więc trafily pod dobry adres..pożyjemy zobaczymy.. A co do miasta bylem na meczu kmiksów z celtami...ufff przewypas od dzieciaka oglądałem ten parkiet na naszym domowym panasoniksie i tylko czekałem na zbawienne "hej hej tu NBA" Łezka się zakręciła, siedziałem jak mały chłopczyk przed największym prezentem Świata.. a sam mecz rewelacja, wynik ciągle na styku z lekka przewagą knicksów, a tu na koniec celci przejeli inicjatywę.. troche nerwow Galliani rzucil za 3 i kniksi jednak zwyciężają... No i dobrze bo najlepszą druzyną Knicks są!! i basta!!



Udało się również spatkać ze znajomym z chodzieży, był w koszaline przy okazji warsztató jazzowych. Tu przyjechał studiować Jazz i gre na kalwiszach. Ma pełne rozeznanie co w trawie piszczy i od razu zabrał mnie na jamm sassion na zachodni Harlem... raczej raczej raczej. Z moich skromnych doświadczeń jazz stał się muzyką snobistyczną, coraz częściej słuchaną w salach koncertowych.. do tego wieczora. Ale dali ogień!! przybijane piątek z kumplami otwarcie na eksperymenty zabawa, uśmiechy na twarzach energia ucieczka w soul, hip hop, rytm, Harlem....
Kuba choć nad Wisłą doceniony to siadł do pianina i nie złapał tej fali...Tym razem " "A" train" odjechał bez niego do Harlemu. Owszem nie znał tego kawałka, ale mówił potem że to jest też kwestia rytmiki, temperamentu, czegoś co wychodzi razem z mlekiem matki..czegoś czego nie ma w Europie...ciekawe. Do tego wszystkiego bębniarz miał akurat urodziny wiec happy birthday, siweczki, tort i toasty... ogień






W miare możliwości chodzę po okolicach.. Dla tych co chcą przyjechac polecam park slope i brooklin highst na prawej stronie zatoki i lower east side na Manhattanie..




8 kwi 2010

uff... nie pisało się.. no właśnie ale fotki pstrykałem i oto rezultaty...
A z tablicy ogłoszeń to pracuje od 2 tygodni....huraaa są pieniądze na zapiekanki...
ale! pracuje w zapiekankach w columbijskim bistro wiec mam do nich dostęp bez ograniczeń..
Praca jest wpozo jestem na kasie odbieram zamówienia telefonicznie i wysylam chlopkow na miasto żeby rozwieźli nasz good stuff.
Pracuje z barazylijczykami i columbijczykami i dominikanami i jeszce kims tam, aa no z amerykanami paroma chyba tez. Restauracja jest na 9 alei miedzy 51 i 52 zapraszam..
Zycie jednak ostatnio kręciło się wokół świąt przez co poznałem co nie co ludzi z poloni nowojorskiej>>


brooklin dla poczatkujacych 3

Na broklinie masz kalejdoskop nacji ras narodowosci, wsrod nich calkiem duza grupa polakow, szcegolnie zamieszkujaca greenpoin, ridgewood i boropark.. Ogolnie sa bardzo sympatyczni mili nawet pomocni...
oprócz nich są też łomżykowie...ich naturę poznałem z opowieści i tylko tak bym chciał ja znać...

Wracając do życia poloni to bylem w domu kultury "warsaw" na greenpoincie.. był to wieczór z JPII i jeśli oglądaliście Pawlaka i Kargula to to właśnie ten cepeliowy taniec chochola... lajkonik biega, krakowiacy podskakuja jest polski sernik i kiełbasa... Znajomi wystawiali tam przedstawienie i grali piosenki religijne i bardzo doceniam wszelkie sposoby aktywności ale nie jest to moja bajka...


Święta spędziłem ze znajomymi z polski były wyprawy do kościoła, prowokacyjna droga krzyżowa ulicami żydowskiej dzielnicy i kolejki w delikatesach po przysmaki do święconki.. Następnie już tylko rozmowy przy stole... piknik w central parku i wieczorne dyskusje o abstrakcji z super ludźmi z domieszkom mniej szlachetnego burbonu..




a w central parku...
jest wiosna

są lodki
można mieć relaks
i spotkać króla...


... potańczyć
pościć banie
zrobić fotkę
i jest jazz....


...pogadać o strych czasach
czy najnormalniej się położyć na tak rzadkiej w tym mieście trawie...



krajobraz z okolicy południwo zachdniego rogu central parku >> plac columbus>>




a tu reklamy times square




no ale nie ma to jak brooklin..


brooklin dla początkujących 4

na zdjęciu powyżej jest informacja o tym ze zakazuje się parkowania na ulicy w czasie sprzątania.
Jest to cząstka kodu miejskiego i mówi nam o tym jaka to okolica bo jeśli sprzątają tam 3 razy w tygodniu to znaczy ze mieszkańcy nie dbają o nią i jest bałagan wiec nie ma co liczyć tam na spokój i przytulność...tam z kolei gdzie nie sprzątają w ogóle, jest przykładne sąsiedztwo z przystrzyżonymi krzewami i pachnącymi kwiatami..

Pozdrawiam serdecznie ppdd..