22 mar 2010

dnia następnego czyli dziś...deszcz deszcz deszcz..no to idziemy na bajgla na williamsburg... dzielnica synów Syjonu..
jeśli chodzi o żydów w NY to dziela sie na aszkenazyjskich pochodzący od Judy mieszkający w owym williamsburgu wlasnie, przybyli ze wschodniej europy a jeszcze wczesniej to od Judy, sa biedni ale trzymaja sie razem.
Droga cześć nacji to zydzi sefardyjscy mniej ortodoksyjni pochodzacy od Izraela via Hiszpania Portugalia itp. sa zamozni i to właśnie oni zajmują się finansami w NY.






druga część spaceru to juz greenpoint..jako zecze kazik s. tu wakacje trwaja srednio 8 lat...
no wiec nastąpiła zmiana i zamiast pp chwilowo jestem dd i choć symetria mogłaby być regułą to nie ma o tym mowy..tam gdzie ma być mało jest dużo a gdzie dużo wręcz przeciwnie.. zgodnie z oczekiwaniami jest to nowy dla mnie krajobraz...
ale ale wyjazd był z gdańska no wiec zabawa z Ignasiem

via london>> ny>>
na miejscu odebrała mnie koleżanka Karolina złota dziewczyna, zważywszy ze od Stuttgartu nasza korespondencja była znikoma..

a od następnego dania szlajanka po Manhattanie... wieżowce i ludzie a potem ludzie i wieżowce a potem to już tylko klaksony, taryfy, i policja na sygnale..a to przeciez niedziela wiec bez pospiechu..




nowojorskie szyszki


i inne>>





4 mar 2010














pierwszy post matryca jest pawel jest git